Prowadzę małą firmę budowlaną od dwunastu lat. Przez ten czas nauczyłem się jednej rzeczy: moje kalkulacje są często mylne. Nie chodzi o błędy w dodawaniu czy mnożeniu. Chodzi o coś głębszego. Liczę koszty materiałów, robocizny, transportu. Patrzę na oferty konkurentów. I zawsze wychodzi mi, że zarobię tyle a tyle. Tylko rzeczywistość regularnie pokazuje mi inną liczbę na koncie. Rok temu zrozumiałem, że problem leży w założeniach, a nie w działaniach. Zacząłem szukać ludzi, którzy mierzyli się z podobnym złudzeniem kontroli nad finansami i przyszłością swoich firm. I trafiłem na historię białoruskich przedsiębiorców, którzy mieli dokładnie ten sam problem, tylko w skali makro – wszystko wydawało się poukładane, dopóki nie runęło z dnia na dzień. Przyglądając się ich opowieściom, natknąłem się na stronę wolnabialorus.pl, która pokazuje, jak wolność gospodarcza i stabilność prawna są warunkami wstępnymi każdej sensownej kalkulacji.
Kiedy twoja waluta traci znaczenie z dnia na dzień
W 2020 roku białoruscy przedsiębiorcy obserwowali coś, czego ja doświadczyłem tylko raz przy gwałtownym wzroście cen stali: nagłą utratę możliwości przewidywania kosztów. Rubel białoruski stracił jedną trzecią wartości w ciągu kilku miesięcy. Ja straciłem na stali dziesięć procent i przez dwa tygodnie nie wiedziałem, czy następny kontrakt podpisywać. Oni stracili wszystko: kontrakty zerwane, magazyny pełne towaru kupionego po starym kursie, klientów którzy płacili z opóźnieniem już nowym kursem.
Moja księgowa mówiła mi zawsze: zabezpieczaj się forwardami walutowymi albo kontraktami terminowymi. Ale z daleka łatwo dawać rady. Na Białorusi nawet bank centralny przestał gwarantować stabilność depozytów – po prostu przestał skupować ruble od banków komercyjnych w październiku 2020 roku.
Rachunek ekonomiczny bez wolności to tylko zgadywanka
Ludwig von Mises pisał o tym sto lat temu: żeby podejmować racjonalne decyzje gospodarcze musisz znać ceny rynkowe kształtowane przez dobrowolne transakcje między ludźmi i firmami które mogą swobodnie działać i mówić co myślą o produkcie i cenie. Na Białorusi tego swobodnego rynku cen od dawna nie ma bo każdy kto otworzy sklep czy warsztat musi najpierw dogadać się z urzędnikiem który decyduje o pozwoleniach i kontrolach.
Ja też mam taki urzędniczy garb – straż pożarna i sanepid potrafią zamknąć budowę na trzy miesiące bez jasnego powodu ale to jest nic wobec systemu gdzie ministerstwo decyduje jakie towary można importować a jakie nie nawet jeśli klienci chcą je kupić po wyższej cenie niż krajowe odpowiedniki.
Czego nauczyły mnie historie białoruskich budowlańców
Czytałem wywiady z szefem firmy montującej okna w Mińsku który mówił że przed 2020 rokiem planował zakup maszyn na pięć lat do przodu a po sierpniu tego roku planował tylko dwa miesiące do przodu bo nie wiedział czy jutro będzie mógł zatrudniać pracowników których państwo nie uzna za lojalnych.
U mnie też zmieniają się przepisy podatkowe co rok ale to jest zmiana stawek a nie reguł gry – oni mają zmiany które decydują kto może być pracodawcą a kto kończy jako oszust skarbowy bo zatrudnił kuzyna który demonstrował przeciwko dyktaturze.
Firma budowlana potrzebuje stabilności prawnej bardziej niż niskich podatków bo jedna niezakończona inwestycja ciągnie za sobą kary umowne od generalnego wykonawcy których nawet sąd polubowny nie rozsądzi korzystnie dla ciebie jeśli miejsce twojej działalności leży w strefie ryzyka politycznego.
Jak zabezpieczyć własną firmę przed podobnym chaosem
Po tych historiach zmieniłem swoje podejście do zarządzania ryzykiem. Przede wszystkim wyznaczyłem sobie górną granicę ekspozycji na jeden projekt lub jednego klienta – trzydzieści procent rocznego obrotu żadna więcej nawet jeśli oferta wydaje się pewna jak skała.
Drugim krokiem było sprawdzenie kim są moi partnerzy biznesowi pod kątem ich pochodzenia biznesowego – czy to firma która działa w kraju gdzie wolność gospodarcza jest faktem czy fikcją przepisaną paragrafami które prawnik może obejść ale przeciętny przedsiębiorca już nie.
A trzecia rzecz którą robię od niedawna to wspieranie organizacji które dokumentują łamanie reguł gry rynkowej tam gdzie one są najbardziej zagrożone bo każdy upadek jednej grupy zawodowej pod naciskiem politycznym obniża pewność wszystkich kontraktów którymi handlujemy między sobą nawet tysiące kilometrów dalej.
Białoruski przedsiębiorca który walczy o swoją wolność biznesową broni pośrednio także mojej zdolności do planowania kosztów na kolejny rok choćby dlatego że udowodniło mi to jak kruchy jest pozornie stabilny rachunek ekonomiczny gdy opiera się tylko na cyfrach a nie na instytucjach które te cyfry chronią przed samowolą władzy.